Nie ma co się oszukiwać - złota polska jesień już się z nami pożegnała w tym roku na dobre... Żeby nie dać się jesiennej chandrze, postanowiłam zacząć odliczać już dni do Świąt. I tak pod wpływem chwili zmajstrowałam wczoraj zawieszkę - kalendarzyk, która zawisła w kuchni




Brak słońca jest tym, co najbardziej mi przeszkadza jesienią... Słabe nasłonecznienie jest też największą wadą naszego nowego M. Nie ma teraz mowy o zdjęciach w świetle słonecznym :(
W kolejce na "sesję" czeka kilka wytworków, ale nie mogę się na razie zebrać... Postaram się wkrótce to nadrobić, a tymczasem zmykam do mojej niekończącej się opowieści (czyli mojej mgr;)) i pozdrawiam Was bardzo serdecznie :) :**
Super pomysł:)
OdpowiedzUsuńJa dziś przechodząc rynkiem wrocławskim, patrząc na Panów wieszających świetlne ozdoby na lampach, pomyślałam.. oj! ale będzie pięknie.. czas szykować się na spacerki. Do tego wszystkiego za jakąś chwilę zaczyna się Jarmark Bożonarodzeniowy na Rynku.. będzie magicznie.. ciepła czekolada, grzane wino.. i mnóstwo słodyczy.. ach
Świetny pomysł:) teraz można już zacząć odliczanie do Świąt:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie!
Rewelacyjny pomysł!
OdpowiedzUsuńA tak swoją droga sama chciałbym umieć tak naprędce coś zrobić :) I już czuć klimat świąt! Jeszcze tylko miesiąc :)
Śliczny kalendarzyk!
OdpowiedzUsuńcalkiem fajny pomysl, a potem kalendarzyk do wiosny?
OdpowiedzUsuńFajny pomysł i wykonanie. To taka namiastka kalendarza adwentowego.
OdpowiedzUsuńGratuluję i pozdrawiam
Alina